Kamery na A1 pod Piotrkowem i nagłe zwalnianie: kierowcy tworzą „procesję”
Wystarczy jeden znak zapowiadający odcinkowy pomiar prędkości, by na A1 pod Piotrkowem część kierowców zmieniała styl jazdy jak na komendę. Tak wynika z obserwacji pana Andrzeja, który regularnie pokonuje ten fragment trasy i napisał do naszej redakcji po uruchomieniu nowych kamer. Jak podkreśla, nie kwestionuje samej idei kontroli prędkości - problemem ma być reakcja wielu kierowców, którzy na widok informacji o kamerach zaczynają gwałtownie zwalniać, choć przepisy w tym miejscu nie ulegają zmianie.
„Narodowa panika” zamiast płynnej jazdy
Czytelnik opisuje sytuacje, w których ruch wyraźnie traci płynność tuż przed strefą pomiaru. Według niego kierowcy zaczynają jechać ostrożniej niż wymagają tego przepisy, a różnice prędkości pomiędzy samochodami rosną. Efekt? Tworzą się kolumny aut, a każdy kolejny manewr wyprzedzania staje się trudniejszy i bardziej nerwowy.
„Ludzie zachowują się tak, jakby nagle na autostradzie wprowadzono ograniczenie do 50 km/h. Widzą tablicę, zdejmują nogę z gazu i zaczyna się procesja. Jeden jedzie 100, drugi 95, trzeci lewym pasem 105 i wszyscy patrzą na siebie, jakby przejeżdżali przez strefę skażenia radioaktywnego.”
pan Andrzej
Pan Andrzej zwraca uwagę, że ostrożność sama w sobie nie jest problemem, ale przesadna i nierówna jazda może pogarszać sytuację na drodze. W jego ocenie część osób hamuje bez realnej potrzeby, inni próbują omijać wolniej jadące kolumny, a to prowadzi do niepotrzebnego „szarpania” tempa na odcinku, który powinien sprzyjać spokojnemu, równemu przejazdowi.
Co faktycznie mierzy odcinkowy pomiar prędkości?
Warto przypomnieć podstawę, o której wciąż zapomina wielu kierowców. Odcinkowy pomiar prędkości nie działa jak klasyczny „punktowy” fotoradar. System nie rejestruje jednorazowego przekroczenia w konkretnym miejscu, lecz wylicza średnią prędkość przejazdu pomiędzy początkiem i końcem kontrolowanego odcinka.
Na A1 dla samochodów osobowych w dalszym ciągu obowiązuje limit 140 km/h, o ile znaki na danym fragmencie nie wskazują inaczej. Sam fakt pojawienia się kamer nie oznacza więc automatycznie, że trzeba zwalniać do prędkości znacznie niższych niż dopuszczalne.
- na A1 dla samochodów osobowych nadal obowiązuje limit 140 km/h, chyba że oznakowanie stanowi inaczej,
- odcinkowy pomiar wylicza średnią prędkość między punktami kontrolnymi,
- gwałtowne hamowanie tuż pod kamerą nie „naprawia” średniej, jeśli wcześniej tempo było zbyt wysokie.
Czytelnik zauważa, że w praktyce nerwowe przyhamowania przy bramownicach i krótkie zrywy prędkości pomiędzy nimi mogą dawać efekt odwrotny od zamierzonego: zamiast przewidywalnego ruchu pojawiają się nagłe różnice prędkości, ryzykowne wyprzedzania i wrażenie ciągłej niepewności.
Apel kierowcy: równo, zgodnie z przepisami i bez blokowania
W liście do redakcji pan Andrzej podkreśla, że kamery nie powinny być powodem do „czajenia się” ani do zajmowania lewego pasa „na wszelki wypadek”. W jego opinii najlepszym rozwiązaniem jest jazda przewidywalna: trzymanie stałej prędkości zgodnej z przepisami, korzystanie z prawego pasa, zachowanie odstępu i rezygnacja z gwałtownych manewrów.
„Najgorsze jest to czajenie się. Niektórzy jadą tak, jakby kamera miała wyskoczyć zza barierki i zapytać: „A dokąd to?”. Przecież skoro można jechać 140, to jedźmy 140, oczywiście rozsądnie, prawym pasem, z odstępem i bez wariowania. Ale nie róbmy z autostrady konduktu żałobnego.”
pan Andrzej
Jak dodaje, przesadnie zachowawcza jazda odbija się nie tylko na komforcie, ale też na płynności ruchu: jedni jadą znacznie wolniej, inni próbują ich wyprzedzać, a jeszcze inni hamują z obawy przed samą obecnością kamer.
„Apeluję do kierowców: nie bądźcie baranami. Nie blokujcie drogi bardziej, niż chcieli to zrobić ustawodawcy. Odcinkowy pomiar jest po to, żeby wyłapywać tych, którzy naprawdę przesadzają, a nie po to, żeby wszyscy nagle bali się własnego licznika.”
pan Andrzej
Na koniec nasz Czytelnik podsumowuje krótko: autostrada wciąż pozostaje autostradą, a przejazd przez odcinkowy pomiar prędkości nie wymaga „wielkiej filozofii” - raczej konsekwencji i spokojnej głowy.
„Bo odcinkowy pomiar prędkości naprawdę nie wymaga od kierowców wielkiej filozofii. Wystarczy jechać płynnie, zgodnie z przepisami i z głową. Autostrada nadal jest autostradą. Kamera nie gryzie. A prawy pas nie jest ujmą na honorze.”
pan Andrzej
A jak wygląda to z Waszej perspektywy? Czy po uruchomieniu kamer na A1 pod Piotrkowem też zauważyliście nagłe zwalnianie i „procesje” na pasach? Dajcie znać w komentarzach.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!