Nocna awantura o dziecko i ciężkie obrażenia. Trwa wyjaśnianie wątku policjantów z Gorzkowic
Około północy, po powrocie ze szpitala, miał wjechać na własną posesję i nawet nie zdążyć odpiąć pasów. Dariusz Albrychowicz twierdzi, że w ciemności zareagował instynktownie, gdy zobaczył osoby wybiegające zza zarośli w pobliżu domu. Chwilę później – jak relacjonuje – doszło do szarpaniny przy samochodzie, a następnie do brutalnego pobicia. Sprawa ma związek z trwającym konfliktem rodzinnym o opiekę nad dzieckiem.
O zdarzeniu redakcję powiadomił detektyw Krzysztof Rutkowski, a sam Albrychowicz opisuje je jako próbę odebrania mu syna bez żadnych rozmów i ustaleń. W tle pojawia się też wątek funkcjonariuszy z Komisariatu Policji w Gorzkowicach – policja potwierdza, że zdarzenie „z udziałem policjantów” miało miejsce, ale na szczegółowe informacje wciąż trzeba czekać.
Relacja poszkodowanego: „wybiegli zza zarośli”, potem szarpanina przy aucie
Według wersji przedstawianej przez Dariusza Albrychowicza, wracał w nocy ze szpitala z synem. Po wjechaniu na teren posesji zaparkował samochód przed domem. Wtedy – jak twierdzi – zauważył dwie osoby, które miały pojawić się nagle, wybiegając zza rosnących obok zarośli.
„W pewnym momencie zobaczyłem, że zza domu wybiegają dwie osoby. Okazało się, że była to Wioletta A. i jej mama Renata B.”
Dariusz Albrychowicz
Albrychowicz utrzymuje, że kobiety podeszły do auta i otworzyły drzwi, próbując wyciągnąć dziecko z samochodu. Podkreśla przy tym, że syn – w jego relacji – miał nie chcieć odjechać z matką i mówić, że zostaje z ojcem. Gdy mężczyzna próbował uniemożliwić odpięcie pasów bezpieczeństwa, miało dojść do pierwszych uderzeń.
„Kiedy próbowałem nie dopuścić do odpięcia dziecka, Wioletta zaczęła uderzać mnie łokciem w głowę. Jej matka mnie odpychała, drapała, szarpała i również biła.”
Dariusz Albrychowicz
„Nie było żadnej rozmowy”. W relacji pojawia się Krzysztof K.
Poszkodowany opisuje, że po chwili na posesji miał pojawić się Krzysztof K. – obecny partner jego byłej żony. Wersja Albrychowicza jest jednoznaczna: mężczyzna również miał wyjść z ukrycia i natychmiast przystąpić do ataku.
„Nie było żadnej rozmowy ani próby wyjaśnienia sytuacji. Krzysztof od razu zaczął mnie bić i kopać.”
Dariusz Albrychowicz
W tym samym czasie – jak twierdzi Albrychowicz – Wioletta A. miała odpiąć syna i odejść z nim z posesji. Gdy próbował ruszyć za dzieckiem, miał zostać uderzony ponownie. Opisuje kopnięcia i uderzenia w twarz oraz po całym ciele, a także moment utraty orientacji po ciosie.
„Byłem bity i kopany po twarzy oraz po całym ciele. W pewnym momencie upadłem. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się stało, bo dostałem w twarz z nogi.”
Dariusz Albrychowicz
W jego relacji atak miał nie ustać nawet wtedy, gdy znajdował się już na ziemi. To kluczowy element dla oceny przebiegu zdarzenia, którą będą musiały odtworzyć organy prowadzące postępowanie.
Szpitale w Zgierzu i Łodzi, hospitalizacja ponad 7 dni
Po zdarzeniu Albrychowicz trafił pod opiekę lekarzy. Pomocy udzielano mu m.in. na szpitalnych oddziałach ratunkowych w Zgierzu i Łodzi. Z przekazanych informacji wynika, że jego stan wymagał hospitalizacji trwającej dłużej niż siedem dni.
Mężczyzna mówi o poważnych obrażeniach: złamaniu kości nosowej, urazach w okolicy oczodołu i czaszki, a także obrażeniach szczęki i żuchwy, która – jak relacjonuje – miała wymagać nastawienia. Zapowiada, że dysponuje dokumentacją medyczną, która ma potwierdzać zakres urazów. Ta dokumentacja może mieć znaczenie dla kwalifikacji prawnej czynu i dalszego toku sprawy.
„Mam złamaną kość nosową, pęknięcie w okolicach oka, a żuchwa wymagała nastawienia. Obrażenia okazały się bardzo poważne.”
Dariusz Albrychowicz
Postępowanie i zatrzymania. Policja: zdarzenie z udziałem policjantów było
Jak przekazuje Albrychowicz, początkowo sprawą mieli zajmować się funkcjonariusze z Radomska, a następnie postępowanie miało zostać przekazane do Komisariatu Policji w Kamieńsku. Rzecznik policji potwierdza, że doszło do zdarzenia „z udziałem policjantów”, jednak – jak słyszymy – na bardziej obszerne wyjaśnienia trzeba jeszcze poczekać.
Z kolei według informacji przekazanych przez Krzysztofa Rutkowskiego, trzy osoby wskazane przez Albrychowicza zostały zatrzymane do wykonania czynności procesowych. Na tym etapie nie ma jednak publicznie potwierdzonych danych, jakie decyzje zapadły po stronie policji i prokuratury oraz czy komukolwiek przedstawiono zarzuty.
Albrychowicz zapowiada również kroki prawne dotyczące bezpieczeństwa: chce wystąpić o zastosowanie zakazu zbliżania się do jego miejsca zamieszkania wobec Wioletty A. i Krzysztofa K. W związku z całą sytuacją redakcja zwróciła się do policji i prokuratury o oficjalne informacje dotyczące zatrzymania, ewentualnych zarzutów oraz dalszych decyzji procesowych.
W tle wcześniejsze kontrowersje wokół Komisariatu Policji w Gorzkowicach
Wątek Gorzkowic pojawia się w tej historii nie po raz pierwszy. Rok wcześniej Albrychowicz uczestniczył w konferencji prasowej Krzysztofa Rutkowskiego przed Komendą Miejską Policji w Piotrkowie Trybunalskim. Spotkanie dotyczyło wówczas postępowania związanego z funkcjonariuszami Komisariatu Policji w Gorzkowicach.
Obecnie, przy trwającym konflikcie rodzinnym dotyczącym opieki nad dzieckiem, śledczy będą musieli zweryfikować wersje uczestników, ustalić przebieg nocnych wydarzeń na posesji oraz rozstrzygnąć, jakie były role poszczególnych osób – w tym ewentualny udział funkcjonariuszy.
- Do zdarzenia miało dojść około północy, po powrocie Dariusza Albrychowicza z synem ze szpitala.
- W relacji poszkodowanego jako uczestnicy pojawiają się Wioletta A., Renata B. oraz Krzysztof K.
- Pomoc medyczna miała być udzielana na SOR w Zgierzu i Łodzi, a hospitalizacja miała trwać dłużej niż siedem dni.
Do momentu uzyskania pełnych informacji z policji i prokuratury kluczowe ustalenia pozostają na etapie weryfikacji w ramach czynności procesowych. Sprawa budzi duże emocje, bo dotyczy zarówno bezpieczeństwa na prywatnej posesji, jak i konfliktu o dziecko oraz wyjaśnianego przez policję wątku związanego z funkcjonariuszami.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!