Szczukocice znów pachną ziemniakami: prazoki wracają na stoły. Znamy przepis i daty
Zapach gotowanych ziemniaków i kwaśnej kapusty w Szczukocicach nie jest zapowiedzią zwykłego obiadu. To znak, że miejscowość w powiecie piotrkowskim szykuje się do wydarzenia, które od lat ściąga smakoszy tradycyjnej kuchni. W pierwszą sobotę lipca Szczukocice po raz dziewiąty zamienią się w kulinarną stolicę regionu za sprawą Święta Prazoka – potrawy, która z prostej wiejskiej kuchni trafiła do lokalnego kalendarza imprez.
Jak informuje Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego, popularność prazoków jest tak duża, że część gości przyjeżdża z własnymi naczyniami, by zabrać porcje na wynos. To danie ziemniaczane – dawniej jadane samodzielnie albo z kwaśnym mlekiem – dziś najczęściej podawane jest z aromatycznym kapuśniakiem. W tym roku mieszkańcy postanowili dodatkowo zadbać o to, by wiedza o prazokach nie zniknęła wraz ze starszym pokoleniem. Dlatego przygotowali warsztaty, podczas których pokazali, jak krok po kroku powstaje potrawa będąca wizytówką Szczukocic.
Warsztaty w świetlicy i lekcja dla młodych
Spotkanie z gotowaniem odbyło się w piątek, 12 czerwca, w miejscowej świetlicy. Na miejscu pojawiły się całe rodziny – dzieci i dorośli wspólnie obierali ziemniaki oraz warzywa na kapuśniak. Najmłodsi udowodnili, że drewniane pałki do ubijania ziemniaków nie są im obce, a nagrodą za pracę była porcja prazoków: świeżo ubitych albo odsmażonych, podanych z kapuśniakiem z kwaśnej kapusty.
Chcemy, żeby jak najwięcej młodych ludzi mogło się nauczyć i zobaczyć, jak przygotowujemy nasze święto i potrawę
Agnieszka Kiełek, przewodnicząca KGW w Szczukocicach
Uczestnicy nie gotowali wyłącznie „dla treningu”. Prazoki przygotowano także z myślą o degustacji podczas weekendowych Dni Gorzkowic. Skala pracy była konkretna: do obrania było 30 kg ziemniaków. Organizatorzy podkreślali przy tym, że bazują na lokalnych, sprawdzonych składnikach – ziemniaki dostarcza mieszkaniec Szczukocic, a kapusta pochodzi z niedalekiego Kodrębu i jest kiszona tylko z solą, bez dodatków.
Przepis z rodzinnej pamięci. „Tajemnica” tkwi w mące
Historia szczukocickich prazoków łączy się z recepturą przechowywaną w rodzinie sołtys miejscowości, Alicji Więcek. Mieszkańcy przypominają, że danie pojawiało się na tutejszych stołach jeszcze przed II wojną światową, w czasach dziedzica. Przepis przetrwał dzięki opowieściom matki pani Alicji i jej własnym wspomnieniom z dzieciństwa – dotyczącym wyrabiania oraz formowania ziemniaczanego ciasta.
Dzieci je lubiły, maczało się je w cukrze i wcinało
Alicja Więcek, sołtys
W Szczukocicach nie ukrywają, że o powodzeniu potrawy decyduje detal. Mieszkańcy przekonują, że najważniejszy jest dobór mąki.
My robimy je tylko z kartoflaną, a niektórzy robią z różnymi rodzajami. Ale ziemniaczana jest najlepsza, i prazoki zawsze wychodzą
Alicja Więcek, sołtys
Choć danie jest proste, warsztaty pokazały, że warto trzymać się sprawdzonej kolejności i proporcji. Tak przygotowuje się szczukocickie prazoki:
- Ugotować ziemniaki na miękko.
- Odcedzić ziemniaki.
- Wsypać mąkę kartoflaną i dodać łyżkę soli.
- Ubić całość na gładką masę.
- Okrasić i podawać – tradycyjnie także z kapuśniakiem.
Od kwaśnego mleka do kapuśniaku z mięsnymi dodatkami
Przy okazji warsztatów mieszkańcy opowiadali, jak zmieniały się dodatki do prazoków. Agnieszka Kiełek wyjaśnia, że dzisiejszy kapuśniak towarzyszący daniu jest bardziej „bogaty” niż dawniej – gotuje się go z dodatkami mięsnymi, takimi jak boczek, słonina i kiełbasa. Kiedyś zestawiano prazoki przede wszystkim z kwaśnym mlekiem, bo w gospodarstwach dominowały ziemniaki, a posiłki powstawały z produktów najprostszych i najłatwiej dostępnych.
Najbliższa okazja do spróbowania: 4 lipca
Ci, którzy chcą przekonać się na własnym podniebieniu, jak smakują szczukocickie prazoki, nie muszą czekać do kolejnej edycji Święta Prazoka w pierwszą sobotę lipca. Mieszkańcy Szczukocic będą świętować kolejny Dzień Prazoka już 4 lipca. Organizatorzy zapowiadają, że program nie zakończy się na degustacji – mają być także elementy rozrywkowe.
Dla każdego będzie coś fajnego. Będzie można nie tylko zjeść coś dobrego, ale i potańczyć, posłuchać, pooglądać
Agnieszka Kiełek, przewodnicząca KGW w Szczukocicach
W Szczukocicach prazoki są czymś więcej niż daniem z ziemniaków. To fragment lokalnej historii przekazywanej w rodzinach, pretekst do wspólnej pracy w świetlicy i sposób na to, by tradycja sprzed lat nie zniknęła z talerzy – zwłaszcza tych najmłodszych mieszkańców.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!