Od fabryki włókienniczej do centrum handlowego. Historia Piotrkowskiej Manufaktury na Bugaju
Budynek, który dziś mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego znają jako centrum handlowe Manufaktura, ma za sobą ponad 120 lat burzliwej historii. Zanim powstały tu sklepy, przez dekady pracowały maszyny włókiennicze, a w czasie wojny produkowano elementy do samolotów. To jedna z tych budowli, które pamiętają czasy carskie, międzywojnie, PRL i transformację – i wciąż stoją w tym samym miejscu, przy ulicy Sulejowskiej.
Początki przemysłowej potęgi na Bugaju
Wszystko zaczęło się w 1896 roku, kiedy to Naftali Frumkin, Mendel Schlosberg i Lejba Wyszewański założyli przy ulicy Sulejowskiej, w dzielnicy zwanej Bugaj, zakład włókienniczy. Początkowo była to tkalnia i farbiarnia, ale już trzy lata później, w 1899 roku, zakład rozrósł się o przędzalnię i apreturę, a pracę znalazło w nim 150 osób. Napęd stanowiła maszyna parowa o mocy 300 KM.
Rozwój był szybki – w 1903 roku fabryka zatrudniała już 442 robotników. Jednak już w 1905 roku produkcja została przerwana z powodu trudności gospodarczych. Wówczas zakład przeszedł w ręce Petersburskiego Banku Handlowego, który zarządzał nim przez kilka lat.
Nowi właściciele i wielka rozbudowa
Przełom nastąpił w 1911 roku, kiedy to fabrykę kupiła spółka Poznański, Silberstein i Ska. Nowi właściciele od razu przystąpili do rozbudowy – w tym samym roku powstała czterokondygnacyjna przędzalnia, zaprojektowana przez inżyniera Józefa Majchrowskiego. To właśnie ten budynek, o powierzchni około 11 tys. m², stoi do dziś i stanowi serce całego kompleksu.
W 1919 roku zakład otrzymał oficjalną nazwę Zakłady Włókiennicze – Piotrkowska Manufaktura „Bugaj”. W okresie międzywojennym fabryka przeżywała swój złoty wiek. Zatrudnienie sięgało 700 pracowników, a maszyny napędzała potężna maszyna parowa o mocy 1500 KM oraz silnik elektryczny o mocy 255 KM. W tym czasie przy zakładzie powstały też cztery familoki, tworzące osiedle robotnicze dla pracowników.
Trudne lata i wojenna rzeczywistość
Wielki kryzys nie ominął również Piotrkowskiej Manufaktury. W 1930 roku obroty zakładu wynosiły 5 mln zł, ale już w 1936 roku spadły do 2,6 mln zł, a liczba pracowników zmniejszyła się do 560 osób. Mimo to fabryka działała i dawała zatrudnienie części mieszkańców.
Podczas II wojny światowej zakład został przejęty przez okupanta i przestawiony na produkcję części do samolotów oraz baraków. Po wojnie, w 1947 roku, fabryka została znacjonalizowana. Przez kolejne dekady działała pod różnymi nazwami – jako Piotrkowskie Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego im. Marcelego Nowotki, a później jako fabryka mebli. Wreszcie, w latach 90., zakład funkcjonował jako Zakłady Przemysłu Bawełnianego „Sigmatex”, który zakończył działalność w 1992 roku.
Nowe życie zabytkowej przędzalni
Po upadku Sigmatexu budynek przez lata stał pusty, ale w 2006 roku przeszedł gruntowny remont, którego projektantem był Jerzy Lutomski. W zabytkowych murach powstało centrum handlowe, które do dziś nosi nazwę Manufaktura. Co ciekawe, na terenie kompleksu zachowała się również wieża ciśnień z zbiornikiem o pojemności 40 m³ – pamiątka po przemysłowej przeszłości tego miejsca.
Dziś, gdy mieszkańcy robią zakupy w Manufakturze, rzadko zdają sobie sprawę, że spacerują po miejscu, które przez ponad sto lat było sercem przemysłowego Piotrkowa. To nie tylko centrum handlowe – to żywy pomnik historii miasta, który łączy pokolenia.
Dlaczego ta historia jest ważna dla Piotrkowa?
Dzieje Piotrkowskiej Manufaktury to opowieść o mieście, które kiedyś było jednym z ważniejszych ośrodków włókienniczych w regionie. Dla współczesnych mieszkańców to przypomnienie, że Piotrków Trybunalski ma przemysłowe korzenie, a miejsca, które dziś służą codziennym potrzebom, mają swoją głęboką historię. Zachowanie pamięci o dawnych zakładach to także hołd dla tysięcy ludzi, którzy przez lata pracowali w tych murach i budowali potęgę lokalnego przemysłu.
Historia Manufaktury pokazuje też, jak ważna jest umiejętność adaptacji zabytkowych obiektów do nowych funkcji. Dzięki remontowi z 2006 roku budynek nie popadł w ruinę, ale stał się tętniącym życiem punktem miasta. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy cenią sobie łączenie tradycji z nowoczesnością.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!